::księga gości::

2008
maj
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2006
grudzień
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
mam
bliznę na brzuchu
2 dziury w prawym uchu
pieprzyk na biuście
ciuchy w złym guście
za dużą dupę
problemów kupę
krótkie włoski
różne troski
wzrost niziołka
naturę wesołka
odzywki chama
uśmiech jak mama
przerost ego
pe em esa złego
gardzę tobą

jestem sobą


po-prostu-misia 2008-05-16 14:11:48
skomentuj (1)
do m.

jednoczesnie Cie kocham i nienawidzę
swego przywiązania ogromnie się wstydzę
ból mi sprawia i spotkanie i rozłąka
bez Ciebie jak dziecko we mgle sie błąkam
lecz razem jak miecz o miecza zgrzyt
i wzajemne ranienie - taki nasz byt
jestes jak lustro w które patrzec sie boję
bo zło powinno być jedno, ale nas jest dwoje
i tkwimy w tym toksycznym związku
i z przywiązania i z obowiązku
próbowałam odejść, ale nie umiem
serce zawsze bierze górę nad rozumem
i tak na ciągłej walce nam życie minie
aż któraś w końcu podda się i zginie.


po-prostu-misia 2008-03-23 21:12:40
skomentuj (1)
ale tak było, naprawdę!
notka kierowana głównie do kobiet (chociaż watpię by ten blog miał czytelników z wackiem), w każdym razie:
wyobraź sobie, że jest ciemna noc.. idziesz betonowym deptakiem koło jakiejś plaży..za chiny nie wiesz, skąd się tam wzięłaś i co to wogóle za miejsce, ale zdążyłaś się już zachwycić widokiem. zero światła tam gdzie stoisz, ale za to widzisz port, w którym świecą latarnie..niebo granatowo czarne obsypane gwiazdami niczym brokatem. Stoisz i pochłaniasz tą mieszankę pięknego widoku, ciszy, zapachu morza, lekkiej bryzy..nagle słyszysz niski męski głos, który deklamuje wiersze. okazuję się, że niedaleko miejsca gdzie stoisz deptak przechodzi w schody prowadzące na plażę, a na nich ktoś siedzi. podchodzisz bliżej i okazuje się, że osobą która zachwyciła cię swym barytonem jest wentworth miller, czytający na głos własne wiersze. przysiadasz się obok i rozkoszujesz się chwilą..wiersz jest tak poruszajacy, wzruszający, że łzy same zaczynają ci plynąć z oczu, a ty pod wpływem chwili przytulasz się do kolana wenta i mowisz "to takie piękne! możesz więcej?" na co on patrzy na siebie tym swoim zniewalajacym wzrokiem, usmiecha się leciutko kacikiem warg i szepcze "to jeszcze nie koniec". po czym obydwoje nagle wstajecie bo oto na niebie pojawiły się gigantyczne ryby wyglądajace jak różowe bojowniky, które fruwają po niebie łykając gwiazdy.. obydwoje stoicie obok siebie, patrząc na to cudowne zjawisko, gdy nagle zauważacie że ryby gubią pióra i dużo z nich jest na twojej czarnej bluzie.. ze smiechem zaczynacie zdejmować z ciebie te różowe słodkie paskudztwa.. wtedy miller wsadzając ręce pod twoja bluzę mówi "teraz będzie łatwiej'. i faktycznie jest łatwiej, ale po ściagnieciu wszytskich piórek nie chcesz by te ręce zniknely..a ich własciciel jakby wiedząc o czym myślicie podsuwa je wyżej, patrzy wam głeboko w oczy i zaczyna pochylac głowę....

to był piękny sen ;) < rozmarzona >
po-prostu-misia 2008-02-13 19:26:33
skomentuj (0)
Szo
gdy widzę jak siedzisz w rajtkach i w turbanie
jak ostro zakuwasz do matmy na dywanie
jak brudzisz łyżeczki i talerzyki
jak z rzęsami robisz niesamowite triki
jak chrapiesz tak, że aż drżą ściany
to czułość mnie zalewa jak fala tsunami
i choć podobają Ci się nie ci faceci co trzeba
to mieszkanie z Tobą porownuję do nieba ;*
po-prostu-misia 2008-02-02 12:43:07
skomentuj (2)
List do mamusi
i teraz gdy zapadła już ciemna noc
i na swe nogi położyłam ciepły koc
chcę Ci donieść Mamusiu kochana
że dziś czeka mnie (kolejna) noc nieprzespana
ciąglę robię raport na chemię
z nerwów rzucam zeszytem o ziemię
(tylko nie za głośno, bo sąsiedzi na dole)
bo jutro czeka mnie armagedon w szkole
mam dość już kwasów, zasad i pieprzonych soli
od tych durnot już mnie powoli głowa boli
a ten uczący nas doktor od siedmiu boleści
co więcej tic taców niż zębów w ustach mieści
będzie mnie jutro pytał oralnie
o to, co traktuję głęboko analnie
i nie martw się mamo jeśli nie dostanę zaliczenia
zawsze mogę iść na kolanach do Lichenia
i choć kiepski ze mnie chemik, biolog i matematyk
zajebisty ze mnie bhp-owiec i informatyk
świecić przykładem mogę zawsze i wszędzie
(o ile w pobliżu latarnia bedzie)
w każdym razie mamo - SPOKO!
nie zdam? kij mu w oko!
ważne żebyśmy zdrowi byli
i żebyście się z tatusiem nie zdziwili
jak przyjadę w tygodniu następnym
i pamiętajcie! upieczcie sernik!

po-prostu-misia 2008-01-31 22:44:21
skomentuj (0)
inne
poczta na interii
teksty piosenek
studia pffff
życzenia
test na kreatywność
politechnika krakowska być może...zresztą...whatever

always
Rory
Truskawki
Louie
Balba

Ciuszki
koszulki
koszulkomat
xycho
i chuj ;P

foto
kosińscy
Witold M
Tymin
TomS22
Guścior
Meedea
Malin 80
Lardux
Dabrow
Beryl
Adrian J
Adam F
Sixa
Krajobrazy to co kocham ;)

blogi
e2
e
wąski
komix